Gdy musisz coś zrobić..
Wakacje, czy też jak piszą teraz niektórzy, którzy są poprawni politycznie — urlop, to dla mnie bardzo dziwny czas. Gdy mam coś ważnego do zrobienia, to mój umysł szybuje w stronę czegoś innego i efektem tego jest, że powstaje coś, co nie było mi potrzebne, ale może się przyda.
Dokładnie tak samo było tym razem, przygotowując się na Letni Google Summer Camp (o którym też na pewno napiszę i zaproszę na kolejny, ponieważ na ten rejestracja jest już zamknięta) i „walcząc” z Gemini AI, zdziwiłem się strasznie jak po wpisaniu jej prompta powstało coś, co mnie zdziwiło.
Jak pewnie wiecie (albo i nie, to się dowiecie) w Gemini można tworzyć GEMy, czyli wyspecjalizowanych agentów, posługujących się wiedzą z konkretnych źródeł, które im trzeba wgrać. (Tutaj więcej na ten temat) I właśnie wpisując prompt, który miał mi pomóc stworzyć takiego GEMA, wyskoczył znikąd mi prosty kreator przepisów kulinarnych. Nie wiem co się pozajączkowało w AI, ale słowo „gems” zrozumiała zupełnie inaczej niż chciałem, żeby zrozumiała.
No i się zaczęło, a była to dopiero godzina 8 rano.
Wielu z was wpadło kiedyś do mnie na kolację, więc wiecie, że oprócz uczenia dzieciaków, moją drugą wielką pasją jest gotowanie. Uwielbiam znęcać się nad moimi gośćmi i katować ich różnymi rzeczami, które czasem przyrządzam po raz pierwszy w życiu i sam nie wiem, czy smakują, czy będzie to wielka wtopa.
Pamiętam taką jedną imprezę, kiedy obiecałem zrobić „coś ekstra”, a potem stanąłem przed lodówką i… kompletnie pustka w głowie. Uwielbiam to, jak z kilku prostych rzeczy można wyczarować coś pysznego, ale czasem po prostu brakuje pomysłu. Ciągle się śmiejecie, że powinienem prowadzić lekcje gotowania.
I wiecie co? W pewnym sensie postanowiłem was posłuchać!
W tym roku szkolnym zamierzam z moimi uczniami… ugotować aplikację! Tak, dokładnie. Od zera. I to taką, która rozwiązuje prawdziwy, życiowy problem. (Wakacje to dla mnie poszukiwanie pomysłu na projekt, który sprawi, że razem z uczniami zrobimy coś fajnego i nie będziemy się nudzić na zajęciach). Pomysły przelatują przez głowę, ale żaden nie miał tego „czegoś”.
Aż do teraz.
Pomysł z pustej lodówki (każdy to zna, prawda?)
Ile razy otwierasz lodówkę, a w niej parę rzeczy, z których nie bardzo wiesz, co można zrobić. A nie daj Bóg, jak liczysz jeszcze kalorie, albo jesteś na coś uczulony.
Każdy z nas to przeżył, prawda? Stoisz przed otwartą lodówką, a w środku… pół papryki, kawałek sera, dwa jajka i resztka wczorajszego makaronu. I to pytanie, które dudni w głowie: „Co ja mam z tego zrobić?!”. Szukasz w internecie, ale każdy przepis chce akurat tego jednego składnika, którego ci brakuje. Koszmar.
Czyli krótko mówiąc — złe doświadczenia z lodówką + AI, która totalnie niezrozumiała czego od niej oczekuję i nagle EUREKA!!
Tak właśnie narodził się „Kulinarny Kreator AI” – prosta strona internetowa, gdzie wpisujesz listę tego, co masz w lodówce, a sztuczna inteligencja (dokładniej Google Gemini) podaje ci gotowe przepisy. Proste? Proste! A jaka przy tym frajda z tworzenia! To projekt, który ma smak i naprawdę się do czegoś przydaje. I rozwiązuje oba moje problemy – czyli co zrobić na obiad gdy lodówka jest prawie pusta, oraz co robić na zajęciach informatycznych z uczniami.
O co w tym wszystkim chodzi?
Cel jest o wiele większy niż tylko zrobienie działającej aplikacji. Chcę, żeby moi uczniowie przeszli całą drogę, tak jak robią to profesjonalni programiści, i poczuli na własnej skórze, jak powstaje technologia.
- Od pomysłu do planu: To nie jest tak, że od razu siadamy i piszemy kod. Najpierw jest kartka papieru i burza mózgów. Uczniowie nauczą się, jak z luźnego pomysłu zrobić konkretny projekt. Będą szkicować, jak aplikacja ma wyglądać, co ma robić i – co bardzo ważne – pomyślą, kto będzie z niej korzystał. Czy to będzie ich kolega, który chce zrobić coś szybkiego po szkole? A może zapracowany rodzic? To wszystko ma znaczenie!
- Budowanie z klocków: Zrozumieją, że strona internetowa to nie jest żadna czarna magia. Zawsze porównuję to do klocków LEGO. HTML to instrukcja i podstawowe klocki – szkielet. CSS to wybór kolorów, naklejki i te wszystkie fajne, błyszczące elementy, które sprawiają, że budowla wygląda świetnie. A JavaScript? To jest ten mały silniczek, który sprawia, że nasza budowla ożywa, jeździ, świeci i reaguje na przyciski.
- Rozmowa z „mózgiem”: Dowiedzą się, co to jest API – takie magiczne drzwi, przez które ich strona może rozmawiać ze sztuczną inteligencją. Będą musieli nauczyć się pisać dobre „prompty” (polecenia). To jest prawdziwa sztuka! Zobaczą, że jak napiszą „daj przepis z pomidorów”, to dostaną coś przypadkowego. Ale jak napiszą „Jesteś szefem kuchni. Stwórz prosty przepis wegetariański na bazie pomidorów i makaronu, podaj listę składników i ponumerowane kroki”, to nagle dzieje się magia.
- Myślenie i odpowiedzialność: To jest dla mnie kluczowe. Dzieciaki szybko załapią, że sztuczna inteligencja nie jest nieomylna i czasem trzeba jej pracę sprawdzić, bo potrafi wymyślić coś dziwnego. Zastanowią się też, co zrobić, jak ktoś wpisze do aplikacji „muchomor sromotnikowy”. Czy ich aplikacja powinna stworzyć „przepis”? To jest ten moment, w którym zapala im się lampka – kod, który piszą, ma prawdziwe konsekwencje. To są lekcje na całe życie, a nie tylko na informatykę.
Co więcej, ten projekt można łatwo połączyć z innymi lekcjami. Wyobraźcie sobie lekcję biologii, gdzie uczniowie analizują wartości odżywcze z wygenerowanych przepisów. Albo polski, gdzie zadaniem jest napisanie idealnej, zrozumiałej instrukcji. A na plastyce? Projektowanie logo i wyglądu aplikacji! To sprawia, że nauka staje się spójna i logiczna.
Efekt? Świetna zabawa i możliwość rozwoju.
Najlepsze jest to, że to nie jest tylko teoria. Żeby przygotować się na lekcje, sam przeszedłem przez cały ten proces (jest godzina 21.35 i moja aplikacja zaczęła działać), a papiery do projektu już się napisały. Oczywiście, żeby nie było, że jestem taki genialny, jutro z rana muszę usiąść i zrobić to czego nie zrobiłem dzisiaj, ale moim zdaniem było warto.
Zapraszam was do testowania, komentowania, a także do tego, żeby ewentualnie samodzielnie, pobawić się z AI i stworzyć coś, co Wam się przyda w pracy albo w domu.
Naprawdę, działa! To dowód na to, że w kilka godzin można stworzyć coś, co ma ręce i nogi, a przy okazji nauczyć się mnóstwa przydatnych rzeczy.
No to co, do dzieła?
Mam nadzieję, że poczuliście ten klimat i że może sami spróbujecie czegoś podobnego. Poniżej znajdziecie wszystkie materiały, które przygotowałem. Możecie je ściągać, przerabiać i używać u siebie.
To taka nasza nauczycielska otwarta licencja!
Dajcie znać w komentarzach, jak wam poszło i co wymyślili wasi uczniowie. Jestem bardzo ciekaw!
Smacznego kodowania, a jeżeli nie jesteście nauczycielami informatyki to i tak podejrzewam, że przyda wam się ta aplikacja, ponieważ każdy z nas czasem staje przed lodówką i zastanawia się co zrobić na obiad.
P.S. Wpis ten dedykuję mojemu największemu testerowi pomysłów, czyli Dawidowi Ł. pseudonim „Żółty”.
P.S.1 – galeria dań dla zachęty 😉
Kulinarne rozkosze
Dla zachęty dnia które pojawiają się na ranczo Damasławek, gdy trafiają do niego edukacyjni goście.















